Gdy mycie rąk szkodzi

mycie rąk
05 Wrz
2014

W niektórych toaletach lepiej byłoby zaczerpnąć wodę z sedesu niż korzystać z mydła. Na szczęście są sposoby i na ten problem.

No dobrze, nie chodzi o mycie rąk tak w ogóle. To, jak wiadomo, jest korzystne dla zdrowia. Chodzi o mycie rąk z wykorzystaniem zanieczyszczonego bakteriami mydła.

Amerykańscy naukowcy…

Wbrew pozorom nie chodzi wcale o standardowe, klasyczne mydło układane wciąż jeszcze gdzieniegdzie (wiemy gdzie, widzieliśmy w czasie ostatniego wyjazdu do… – nie powiemy, żeby nie robić obciachu). Rzecz w tym, że nawet mydło w płynie, podawane z dozownika może być zanieczyszczone.

Zbadali to mikrobiolodzy z jednej z amerykańskich firm. Wyniki swojej pracy opublikowali w prestiżowym Journal of Environment Health. Czego dowiedli?

W kranach jest często zanieczyszczona woda bakteriami i pestycydami które bardzo szkodliwe dla zdrowia. Sami często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo potrzebne są nam filtry do wody. Dzięki filtrowaniu wody możemy mieć pewność że pozbyliśmy się zanieczyszczeń wnikających do wodociągów. Nowoczesne filtry wodne zwrócą się nam po kilku latach gdyż nie będziemy musieli kupować wody mineralnej w sklepach.

Otóż w jednej czwartej przebadanych przez nich publicznych toalet w amerykańskich miastach Atlanta, Boston, Dallas, Los Angeles i Columbus znaleźli więcej bakterii kałowych niż w… sedesie. Innymi słowy, byłoby bardziej higienicznie zaczerpnąć wody z muszli niż myć się w umywalce (ok, może bez przesady).

Skażenie było nawet tysiąc razy większe niż wynoszą normy. Mogło powodować wymioty i gorączkę, biegunkę a nawet zapalenie spojówek.

Jak to się dzieje?

No dobrze, powiedzie, ale przecież mydło z zasady jest czyste i służy do usuwania brudu z rąk czy innych części ciała. Jak to się dzieje, że jest siedliskiem bakterii e.coli?

Odpowiedź jest prosta. Okazuje się, że to nie samo mydło jest zanieczyszczone. Rzecz w pojemnikach, a dokładnie ? w sposobie ich napełniania. Kiedy pracownik obsługi, w jak najlepszej wiedzę, otwiera zbiorniczek i wlewa do niego mydło razem z nim do środka trafiają bakterie. Korzystają potem z dobrego, wilgotnego klimatu dozownika i mnożą się niczym australijskie króliki.

Nieświadomy niczego użytkownik toalety chce zachować się zgodnie z zasadami higieny. Pobiera mydło na dłonie i… rozprowadza po nich bakterie.

Alternatywa dla higieny

Badacze dowiedli także, że czyszczenie pojemników nie pomaga. Co prowadzi do zasadniczego pytania: co zrobić, żeby zapobiec przenikaniu bakterii do wnętrza dozowników?

Można próbować wykorzystywać specjalne środki dezynfekujące czy bakteriobójcze żele. Rzecz jednak w tym, że jedynym realnym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest zablokowanie bakteriom dostępu do dozownika. Jak to zrobić? Spójrzcie na film:

Jak widzicie, można bez problemu zbudować dozownik, który będzie odizolowany od tego, co na zewnątrz. Jedynym, co może doprowadzić do zanieczyszczenia jest błąd ludzki. Ale to już zupełnie inna historia.