Jeszcze raz o szkodliwości suszarek elektrycznych

suszarka do rąk
15 Cze
2014

Kolejne badanie potwierdza szkodliwość suszarek elektrycznych. Tym razem sprawie przyjrzeli się naukowcy z Helsinek. Wnioski nie są budujące.

Fakty są proste: co dziesiąta osoba korzystająca z toalety w ogóle nie myje rąk. Spośród tych, którzy myją ? jedna trzecia nie używa mydła. A tylko 5 proc. myje ręce na tyle długo, żeby zabić wszystkie bakterie. Jak myślicie, co dzieje się z tymi wszystkimi zarazkami, mikrobami i innym świństwem, które wynoszone jest z toalet?

Jak krążą bakterie?

Naukowcy z fińskiego Uniwersytetu w Helsinkach znają odpowiedź. W swoim raporcie wskazują, że bakterie trafiają na obudowy elektrycznych suszarek i do powietrza, które krąży wokół nich. W efekcie ci, którzy rzeczywiście dbają o higienę okazują się być naiwniakami ? wszystkie ich starania niweczy proces suszenia rąk.

Jak to się dzieje? Otóż jeśli na dłoniach znajdują się bakterie, powietrze wydmuchiwane z suszarek elektrycznych z ogromną prędkością rozprasza je na odległość około metra od suszącego. Bakterie krążą w powietrzu, osiadają na obudowie suszarki i na ścianie. Kiedy pojawia się kolejna osoba, strumień powietrza ponownie wprawia je w ruch. Tym razem osadzają się także na świeżo umytych, czystych dłoniach.

Najgorsze suszarki jet air

Konkretne dane pokazują, że szczególnie niekorzystnie wpływają na higienę suszarki typu jet air, czyli takie, do których wkłada się dłonie. W ich przypadku liczba bakterii e.coli jest wielokrotnie wyższa niż w przypadku ręczników papierowych czy bawełnianych.

Co więcej, stopień redukcji liczby bakterii na dłoniach po użyciu takich suszarek jest nie tylko znacznie niższy w porównaniu z ręcznikami, ale także z unijnymi normami. Wymagań europejskich nie spełniają zarówno suszarki typu jet air jak i te tradycyjne.

Przed zagrożeniem nie ma ucieczki

Wnioski nie są budujące. W większości polskich publicznych toalet montowane są suszarki elektryczne. Coraz częściej spotykane są właśnie te najmniej higieniczne ? tylu jet air. Najczęściej brakuje alternatywy w postaci podajnika ręczników papierowych czy bawełnianych.

Dla świadomego użytkownika to poważny problem. Po umyciu rąk może albo wysuszyć je zdając sobie sprawę z obecności bakterii albo zostawić wilgotne. Wycieranie o spodnie nie jest opcją ? także tam znajdują się bakterie (bo przecież nikt nie spędza całego dnia w sterylnych pomieszczeniach).

Teoretycznie można by korzystać jedynie z tych toalet, w których stosowane są ręczniki bawełniane czy papierowe. Tyle, że potrzeba nie wybiera ani miejsca ani czasu. Wyjścia więc nie ma ? trzeba ryzykować ? ale i uświadamiać.